Poradnik pozytywnego
myślenia
Och, no co ja mogę o tym filmie
powiedzieć? Skoro przy recenzji „Bejbi Blues” wyszłam na zadufaną siksę, to
teraz z kolei nie chcę przesłodzić, ale…chyba się zakochałam. Bo „Poradnik…” to
naprawdę, naprawdę świetny film.
„Pat Solitano (Cooper) nie jest zwykłym
facetem i ma papiery, którymi może to udowodnić. Po ośmiu miesiącach terapii
wraca do rodzinnego domu, by zacząć od nowa w ramach filozofii
"pozytywnego myślenia". Jego konsekwentna strategia zmienia się, gdy
poznaje intrygującą dziewczynę z sąsiedztwa, Tiffany (Lawrence). Wzajemna
niechęć pary ekscentryków przeradza się w niespodziewaną więź, a wszystkie
dotychczasowe plany mogą stać się jedynie nieważnymi wspomnieniami.”
Och tak, Pat nie jest zwykłym
facetem, można bez wahania użyć słowa
„nienormalnym, (choć powiedzcie mi proszę, kto tu jest normalny? :D )
ale moim marzeniem byłoby spotykanie ludzi nienormalnych w tak wspaniały
sposób.
Tiffany ekscentryczką? O tak. I to
bardzo kochanie porąbaną. Czy to dziwne, że wszyscy porąbani ludzie wywołują u
mnie uśmiech na twarzy. Cóż, ciągnie swój do swego :P
W opisie filmu czytamy:
komedio-dramat. Zawsze gdy widzę taki przypis, przypomina mi się film „Melinda
& Melinda” Woody’ego Allena (którego jeszcze nigdy nie dokończyłam), który
przedstawia historię grupy nowojorczyków w wersji komediowej i tragicznej. Może
tylko ja jestem tak skrzywiona, ale mnie sceny wersji tragicznej śmieszą
bardziej niż komediowej. Bo kiedy w komedii
jest TLKO śmiech, ( Boże broń, nie jest
tak u Allena) nawet jego salwy, to nie ma tak naprawdę aż takiej uciechy, niż
kiedy śmieszy nas coś nieoczywistego (tak ja i moje złote myśli :P ) a w
„Poradniku…”, cóż to dużo mówić: w końcu to opowieść o człowieku, który zmaga
się z bardzo dużym problemem, a jednak ja dawno się tak szczerze nie uśmiałam.
Co to sprawiło?
Po pierwsze: scena z
Hemingwayem:
„-I jadą w góry, żeby być
szczęśliwym, śmiać się, pić wino, tańczyć, lubią tańczyć, jest o tym mnóstwo
nudnych opisów , ale niech im tam, bo są szczęśliwi…
-Pat jest czwarta w nocy. Przeproś
nas.
-Nie ,nie przeproszę. Mogę
przeprosić jedynie w imieniu Ernesta Hemingwaya.
-Niech Hemingway też zadzwoni z
przeprosinami” .
Jezuniu, kocham Pana ,Panie Pat Senior.
Skoro już jesteśmy przy starszym
Panu Solitano, to musze powiedzieć, że Robert De Niro, był w tym filmie po
prostu przecudowny. Jego nerwica natręctw (numer z chusteczkami i pilotami),
przesądy związane z Orłami, a nawet powitania Pata w stylu „Yyyy, co tu robi
ten pan?”…och, żal, że Oscara brak.
Jest jeszcze jedna scena z De
Niro, po której schowałam się w rękawie swetra mojej starszej siostry i rżałam przez
jakiś czas, a mianowicie”
„Rąbnę cię tą kamerą w łeb, a
potem zrobię z tobą wywiad jak to jest być walniętym kamerą w łeb”. Wyraża
więcej niż tysiąc słów.
Następnie scena, która jak pisałam
wcześniej mnie do oglądnięcia zachęciła, czyli kolacja:
-Brałeś to?
-Ooo tak, daję niezłego kopa.
I bezcenne miny, wszystkich „normalnych”
ludzi przy stole, czyli gościa, który słucha Heavy metalu w garażu i laski,
która mam port na Iphona w każdym pokoju. I moja jakże filozoficzna refleksja „Bo
przecież wariatom wybaczyć można wszystko, ale czy oni są najbardziej
nienormalni z tego całego towarzystwa?”
Chyba nie trzeba wspominać o
Bradley’u, który z tym swoim niewinnym wyrazem twarzy mówi: „Hej ładnie
wyglądasz. Jak zginął twój mąż”, albo „Nie musimy o tym gadać…z iloma dokładnie”.
Chyba nie trzeba, ale nawet jak o tym pisze to banan mi się wciska na twarz,
więc nie odmówię sobie tej przyjemności :D
Kolejna rzecz: sceny z Chrisem
Tucker’em. Ten facet jest boski. Próba u Tiffany, kiedy Dan porywa ją do tańca
a Pat patrzy na to z zazdrością przedszkolaka w oczach plasuje się wysoko w
czołówce moich ulubionych scen.
„I kto głupi zabiera TEGO syna na
mecz z drużyną, której mottem jest Excelsior?!” To cytat z momentu zatytułowanego przeze mnie „Gdyby
orły”, czyli Tiffany tłumacząca Panu Slitano, że ma na Pata (i na mecze drużyny
Filadelfii przy okazji) dobry wpływ. „Czytaj znaki”. No tak, bo motto „Exelsior”
to hasło stanu Nowy York (tak przy okazji przedstawiam wam moje przyszłe miasto
<3), z którego jest drużyna Cowboy, oznaczający tyle co „zawsze w górę”. Bardzo
pozytywne, nieprawdaż? Tyle, że nie dla zagorzałych fanów footballu i
Filadelfii… A później okazuję się, że to jeden wielki masterplan :O
I powoli zbliżamy się do końca.
Turniej taneczny. Tiffany
zalewająca się w wódcę (czy tylko ja uwielbiam jak amerykanie wymawiają „vodka”
:P), wylewająca wszystkie żale i jakże romantyczna reakcja Pata: „Super. Dobrze
dla ciebie. A teraz chodź”.
Samego układu nie będę komentować,
ach no bo co tu komentować. Nie wspomnę też o reakcji na to nieco przewidywalne
„5.0”, ale jest TA końcówka o której
trzeba cos powiedzieć:
Moment wyjęty prawie że żywcem z kiczowatych
komedii romantycznych, ale gdyby wszystkie komedie romantyczne była takie to…no
byłoby fajnie :D
Bo Pat czytający list z pamięci to
mistrzostwo, i to zniecierpliwione „ I. Love. You”. Nie to nie jest kiczowata
komedia, zdecydowanie nie.
I wspaniała, urocza i wywołująca uśmiech
końcówka:
„Ale kupujemy restaurację za jego
kasę wic jest ok”.
Co mogę powiedzieć. Oglądajcie
ludzie „Poradnik pozytywnego myślenia”. Bo warto. Dla Coopera w kosmitce, dla
tańczącej Lawrence, dla De Niro z nerwicą natręctw… i dla pozytywnego myślenia
właśnie. Excelsior!
I na sam koniec brawa i pokłony
dla pani Jeniffer Lawrence, która zdobyła Oscara za pierwszą planową rolę
kobiecą. Nikt nie przewraca się tak urokliwie jak ty :P
Najlepszy film ! Ale zapomniałaś napisać że film ten pokazuje że przyjaźń damsko-męska nie istnieje ! :(
OdpowiedzUsuńA mówiłaś, że istnieje :D Film jest boski, i w końcu na początku to była przyjaźń. Przez wielkie "P". Dziękuję za komentarz, dobija mnie ten "Brak" :(
Usuńoj nie przejmuj się , początki zawsze są trudne :D właśnie nie , od początku mówiłam że przyjaźn nie istnieje , fajna przyjaźń która zamieniła się w miłość...
UsuńŚwietnie piszesz , masz do tego dar tak dalej : )
OdpowiedzUsuńOglądałam i również podzielam zdanie ! Boskii film <3
OdpowiedzUsuńNie wiem jak to robisz i ile masz lat, ale jesteś genialną pisarką. Uwielbiam czytać twoje recenzję ! I dodawaj więcej notek :)
Bardzo mi miło :D Lat mam 15
Usuń